niedziela, 27 maja 2012

Tarantula

W przypadku tej książki złamałam swoją zasadę "najpierw pierwowzór literacki, potem jego ekranizacja". Recenzja filmu innym razem, dziś czas na "Tarantulę" Thierry'ego Jonqueta.
 
Richard to znany chirurg plastyczny. Ewa to przepiękna kobieta, która mieszka razem z nim w ogromnym domu. Pewnego dnia w ich życie brutalnie wkroczy Alex, złodziej, który pilnie potrzebuje nowy twarzy - ucieka przed policją, a Richard może mu pomóc zmienić wygląd. Jak zmieni to relacje Ewy z Richardem? Co ich tak naprawdę łączy? Dlaczego piosenka "The man I love" jest tak istotna w ich grze?
Po pierwsze, "Tarantula" to książka zdecydowanie dla dorosłych. Mamy tu historia kata i ofiary pełną brutalnych opisów. Nic nie jest takie, jakie się wydaje na pierwszy rzut oka. Autor daje nam pewne wskazówki, które wydaje się wyjątkowo nieprawdopodobne, ale trzeba czytać bardzo uważnie, bo nawet najdrobniejszy szczegół jest istotny. Ja już znałam rozwiązanie - obejrzałam wcześniej film, ale okazało się, że podczas kręcenia Almodovar zmienił kilka rzeczy, dzięki czemu w czasie czytania czekało mnie parę niespodzianek.
Podsumowując - polecam "Tarantulę" wszystkim osobom, które lubią thrillery oraz fascynujące i nietypowe historie. Ta książka intryguje i nie pozostawia obojętnym.

sobota, 26 maja 2012

Autograf Cezarego Żaka

Wysłałam list i zdjęcie do pana Cezarego 24 kwietnia br. na adres Teatru Powszechnego, a wczoraj - 25 maja - otrzymałam moje zdjęcie podpisane.

czwartek, 24 maja 2012

Wenecja - dzień 1

W Wenecji spędziłam w tym roku 3 dni - z jednej strony to dużo, ale z drugiej nie zdążyliśmy zobaczyć jeszcze wszystkiego. Zacznę może po kolei ;)
 Wyruszyliśmy z Lido di Jesolo o cudownej godzinie 8:15. Wenecja przywitała nas mgłą i dzikim tłumem turystów. Kiedy dotarliśmy na Plac św. Marka ilość ludzi dosłownie nas przytłoczyła. Gdyby nie rezerwacja na konkretną godzinę, to aby zwiedzić Bazylikę św. Marka musielibyśmy postać w kolejce co najmniej 3 godziny (dlatego polecam rezerwację każdemu - to koszt 1€ od osoby,  a dzięki temu zaoszczędzicie mnóstwo czasu). Sama bazylika jest naprawdę zachwycająca, a złoty ołtarz jest obłędny. Później spędziliśmy trochę czasu na samym placu - zrobiłam mnóstwo zdjęć, czułam się trochę jak japońska turystka, ale nic nie mogłam na to poradzić, każdy fragment tego niezwykłego miejsca aż się prosił o uwiecznienie na fotografii. Po krótkiej przerwie na pyszny obiad (tak, do makaronu wypiliśmy butelkę Prosecco - tym razem była wyjątkowa okazja, tego dnia urodziła się nam sąsiadka! Jeszcze raz zdrowie Zuzi!) poszliśmy pospacerować uliczkami Wenecji. Kręciliśmy się niedaleko placu, więc wszędzie spotykaliśmy tłumy ludzi. Trafiliśmy do sklepu Ferrari, a następnie znów wróciliśmy do najbardziej znanego miejsca w Wenecji. Kilka zdjęć przy  pomniku weneckiego lwa i poszliśmy zwiedzić Museo Correr. Ostatnim punktem na naszym planie był Pałac Dożów. Zwiedzanie trwało ponad godzinę, ale było zdecydowanie warto. Palazzo Ducale jest absolutnie wspaniały. Przepiękne freski, rzeźby, sale, no i ten widok z okna - mogłabym tam zamieszkać od zaraz! (Wprowadziłabym jednak zakaz zwiedzania - po co mi tabuny ludzi łażące po domu? :p).
Pierwszy dzień zmordował nas, ale również zaostrzył apetyt - następnym razem wspomnienia z dnia numer 2!






















poniedziałek, 21 maja 2012

Igrzyska śmierci / The Hunger Games

Była recenzja książki, pora na jej ekranizację - przed Wami film w reżyserii Gary'ego Rossa, czyli "Igrzyska śmierci".
Na terenie Stanów Zjednoczonych jest nowe państwo Panem. Zostało podzielone na dystrykty, a w ramach kary za bunt jednego z dystryktów co roku organizowane są Głodowe Igrzyska. Każdy dystrykt wystawia dwoje trybutów: jednego chłopaka i jedną dziewczynę, którzy razem z innymi będą walczyć, aż zostanie tylko jeden. Kiedy w czasie dożynek zostaje wylosowana Prim, młodsza siostra głównej bohaterki, Katniss (Jennifer Lawrence) decyduje się zgłosić jako ochotniczka. Razem z nią na Igrzyska wyruszy Peeta Mellark (Josh Hutcherson), który zdaje się żywić do niej coś więcej niż zwykłą sympatię. Czy jego uczucie jest prawdziwe, a może to tylko chwyt na zdobycie popularności wśród telewidzów? A jaką taktykę na przetrwanie wybierze Katniss? I czy uda jej się przeżyć?
Pora na wady i zalety filmu. Zacznę od pozytywów, po pierwsze Jennifer Lawrence! Opinie, że to jedna z najzdolniejszych aktorek młodego pokolenia nie są wcale wygłaszane na wyrost. W roli Katniss jest po prostu świetna. Wszyscy aktorzy pojawiający się na ekranie spisują się na medal - no może poza Galem (Liam Hemsworth), który moim zdaniem wypada najsłabiej. Bardzo podobała mi się muzyka, kostiumy, scenografia i zdjęcia - wielkie brawa za "zdjęcia kamerą z ręki", dzięki temu zabiegowi mamy wrażenie, że znajdujemy się na arenie razem z Katniss. Sama historia też nie została bardzo pocięta, co ułatwia zrozumieniem osobom, które nie czytały książki (chociaż niektóre wątki dalej mogą być niezrozumiałe do końca). No i Lenny Kravitz jako stylista Katniss, Cinna - świetny wybór!
Podsumowując, jeśli czytaliście książkę, to film musicie obejrzeć. A pozostałe osoby zachęcam do zapoznania się z filmem Gary'ego Rossa - jak na film skierowany głównie do nastolatków, ten jest naprawdę sprawnie zrobiony. Warto!

niedziela, 20 maja 2012

Kosogłos

Dzisiaj pora na ostatnią część trylogii Suzanne Collins - "Kosogłos".
Dystryktu 12 już nie ma - takie są ostatnie słowa drugiego tomu. I w tym miejscu zaczyna się akcja "Kosogłosu". Katniss dochodzi do siebie w szpitalu, Peeta jest cały czas na terenie Capitolu, a w Panem wybuchło powstanie. Wszędzie panuje chaos i wojna, a tymczasem pani prezydent 13. dystryktu prosi Katniss, aby została twarzą buntu. Rozdarta między strachem o Peetę a chęcią zemsty na prezydencie Snow Kastniis decyduje się podjąć wyzwanie. Jak potoczą się losy wojny?
Muszę przyznać, że dwie pierwsze części czytało mi się bardzo dobrze. Oczywiście, to nie powieść na miarę "Mistrza i Małgorzaty", ale wyjątkowo wciągająca historia o odwadze, przyjaźni, lojalności i walce o wolność. Tego samego spodziewałam się po ostatniej części. I niestety trochę się zawiodłam. Większość decyzji podejmowanych przez bohaterów wywoływała na mojej twarzy uśmiech politowania. Ich postępowanie było nielogiczne (oczywiście niektórzy nie mieli na nic wpływu, ale to zupełnie inna kwestia). Miłosny trójkąt pomiędzy Katniss, Gale'm a Peetą nie został w pełni wykorzystany, a śmierć niektórych postaci - tak, znowu mamy rzeźnię - albo niepotrzebna, albo mało zaskakująca. Najbardziej rozczarowało mnie jednak zakończenie, jak gdyby autorka usłyszała w wydawnictwie, że książka jest zbyt gruba i powinna już zakończyć. Naprawdę, akcja się zagęszcza i nagle - bęc! koniec! Bardzo nieprzyjemne zagranie.
Ogólnie, jeśli przeczytaliście dwie poprzednie części, to warto przeczytać, jak historia Katniss się kończy, ale ostrzegam, że "Kosogłos" może Wam się już tak nie spodobać.

sobota, 19 maja 2012

Mroczne cienie / Dark shadows

Najnowszy efekt współpracy teamu Depp - Burton, od wczoraj w kinach, specjalnie dla Was "Mroczne cienie".
Główny bohater, Barnabas Collins (Johnny Depp) jest wampirem. To nie jest żaden spoiler, bo można się tego domyślić patrząc na plakat czy oglądając zwiastun. Zatem Barnabas został przemieniony w wampira przez wiedźmę Angelique (Eva Green), która nie mogła ścierpieć, że wybrał inną. Pomogła też mieszkańcom wioski zamknąć go na wieki do trumny. Jej plan nie powiódł się jednak do końca - po prawie 200 latach Barnabas zostaje odkopany i powraca do świata. Wszystko się jednak zmieniło - w końcu to rok 1972! Barnabas odnajduje swoich przodków, postanawia pomóc im w prowadzeniu rodzinnego biznesu i nieoczekiwanie spotyka Angelique. Jak tym razem potoczą się ich losy?
 Zacznę od plusów, bo tych jest zdecydowanie więcej. Po pierwsze Johnny Depp! Po drugie cała plejada wybitnych aktorów, począwszy od Heleny Bohnam Carter w roli dr Julii Hoffman, przez Michelle Pfeifer jako Elizabeth Collins, na Evie Green i Chloë Grace Moritz, czyli Carolyn, kończąc. Wszyscy są po prostu rewelacyjni. Poza tym wielkie brawa za świetny soundtrack, same hity połączone w idealną mieszankę. Mamy olśniewające efekty specjalne, piękne kostiumy, burtonowski humor, jest mrocznie i zabawnie. Co do minusów, to trochę przydługa końcówka i przewidywalność niektórych wątków.  Za to seks między wampirem a wiedźmą - to trzeba zobaczyć!
Podsumowując, film muszą obowiązkowo obejrzeć wszyscy miłośnicy Burtona, Deppa i dobrego kina. Zdecydowanie warto!

piątek, 18 maja 2012

Edukacja Rity / Educating Rita

Dzisiaj pora na jeden z klasyków kina - przed Wami "Edukacja Rity" w reżyserii Lewisa Gilberta.
Dr Frank Bryant (Michael Caine) to znudzony życiem wykładowca akademicki. Pewnego dnia do drzwi jego gabinetu puka młodziutka Rita (Julie Walters) - ma męża, pracuje jako fryzjerka, ale jak sama twierdzi, nie chce mieć jeszcze dziecka, bo najpierw chce odkryć siebie. I właśnie w tym celu zapisała się na kurs, gdzie poznaje Franka. Różni ich wszystko - wiek, status społeczny, wykształcenie, podejście do życia, ale nagle połączy ich przyjaźń. Co wyniknie z tej relacji?
Wątek mistrz - uczeń jest wyjątkowo znany i bardzo często ukazywany nie tylko w filmach, ale również w literaturze (tak przy okazji: "Edukacja Rity"  to adaptacja sztuki autorstwa Willy'ego Russela). W tym przypadku zarówno Rita, jak i dr Frank zdobędą nowe umiejętności i nauczą się czegoś od siebie. Każde z nich ma jakiś problem - Rita nie chce mieć jeszcze dzieci, co niezbyt podoba się jej mężowi, zaś Frank nadużywa alkoholu, przez co ma coraz większe problemy na uczelni. Ich wzajemna relacja nie jest przesłodzona, para głównych bohaterów to ludzie z krwi i kości. Nie z każdą podejmowaną przez nich decyzją się zgadzałam, co tylko dodaje filmowi realizmu. Należy obowiązkowo wspomnieć o aktorstwie, które jest na najwyższym poziomie - Julie Walters jest w roli Rity świetna, to głównie dzięki niej przemiana niedoświadczonej, ale bardzo inteligentnej młodej dziewczyny z pewną siebie i swojej wartości kobietę jest wiarygodna i tak poruszająca i zabawna. Moje serce podbił też Michael Caine w roli nieszczęśliwego, cynicznego profesora - jedyne, co mi przeszkadzało, to jego fryzura, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Wcale się nie dziwię, że za swoje role dostali deszcz nagród.
Podsumowując - jeśli jeszcze nie mieliście okazji obejrzeć "Edukacji Rity", powinniście szybko nadrobić zaległości!

czwartek, 17 maja 2012

Sekretne życie pszczół

Pora na książkę autorstwa Sue Monk Kidd - przed Wami "Sekretne życie pszczół".
"Sekretne życie pszczół" to historia ukazana z perspektywy 14-letniej Lily. Akcja książki rozgrywa się na południu Stanów Zjednoczonych w latach 60-tych. Główna bohaterka, Lily, to biała dziewczynka (kolor skóry odgrywa w powieści istotną rolę) mieszkająca na farmie z ojcem, który - delikatnie rzecz ujmując - do aniołków nie należy. Matka Lily nie żyje, a jej jedynym oparciem jest czarnoskóra opiekunka, Rosaleen. Kiedy Rosaleen chce zarejestrować się jako pełnoprawny wyborca po raz pierwszy w życiu, zostaje pobita, oskarżona o napaść i wtrącona do więzienia Lily postanawia jej pomóc - pomaga jej się wydostać i razem uciekają do Tiburonu, miejsca związanego z matką dziewczynki (Taka nazwa widnieje na jedynym zdjęciu mamy Lily). Trafiają tam do domu trzech sióstr - August, June i May. Parę kłamstw później Lily wraz z Rosaleen zamieszkują na farmie, gdzie pomagają w pracy - August prowadzi bowiem hodowla pszczół. Jak zmieni się ich życie pośród tych ciemnoskórych kobiet i miodu?
Nie napiszę więcej, bo mogę zdradzić za dużo. Mnie się bardzo podobało. Po pierwsze, narracja pierwszoosobowa pozwala nam zrozumieć emocje, jakie targają główną bohaterką. Poza tym opisywana przez nią historia rozgrywa się w bardzo konkretnych czasach, kiedy kolor skóry decydował o wszystkim - niektóre jej spostrzeżenia pozwalają nam w inny sposób zobaczyć temat rasizmu, a czasami rozładowują napięcie (jak chociażby uwaga o Rosaleen i gołębiach). Autorka nie bała się pokazać, jak wyglądała segregacja rasowa na południu USA. Minusem jest ckliwość i pewna przewidywalność, ale z drugiej strony jest to książka naprawdę wzruszająca i zgodnie z opisem na okładce napawająca optymizmem. Podkreślono również, że pigment w skórze nie powinien nas definiować, a jedynie to, jakimi jesteśmy ludźmi. Naprawdę warto!

poniedziałek, 14 maja 2012

Wernisaż prac Dariusza Piekuta

W sobotę miałam przyjemność wziąć udział w wernisażu wystawy rysunku i malarstwa Dariusza Piekuta "Dwie drogi", który odbył się w Spirali. Na samym początku pani Ania Staniak w kilku słowach przedstawiła bohatera wieczora, później odbyło się losowanie pracy artysty wśród zgromadzonych (Badyl, farciaro!), następnie pan Dariusz opowiedział o przebiegu swojej kariery i licznych nagrodach, które otrzymał. Po drobnym poczęstunku i kieliszku czerwonego wina na scenie wystąpiła Magda Litwin wraz z Darkiem Figurą (ten sam duet opisywałam przy okazji "Wdzięku i dźwięku"). Tym razem zagrał z nimi również Marceli Górski Jak zwykle udało im się zachwycić publiczność swoim wykonaniem - z mojej strony wielkie dzięki za mój ulubiony utwór "Zerwała się nić", aczkolwiek bardzo podobały mi się wszystkie. Jeszcze raz ogromne gratulacje! No i cały czas czekam na płytę! :)
Więcej o artyście i jego pracach możecie znaleźć tutaj: http://piekut.art.pl/ Wystawa potrwa do 28 czerwca 2012, także serdecznie wszystkich zachęcam do odwiedzenia Spirali i obejrzenia prac na własne oczy. A ja zapraszam Was do obejrzenia kilku zdjęć z tego wydarzenia :)







sobota, 12 maja 2012

Wielki Gatsby

W sobotnie popołudnie pora na kolejny wpis - tym razem kilka słów o książce F. Scotta Fitzgeralda "Wielki Gatsby".
"Wielki Gatsby" to historia opowiedziana z perspektywy Nicka Carraway'a, młodego dziennikarza, który  latem 1922 roku wprowadza się do wynajętego mieszkania w West Egg. Jego sąsiadem zostaje tytułowy Gatsby, bogaty i tajemniczy mężczyzna. Nick odnawia również znajomość z Daisy, swoją kuzynką, oraz jej mężem, którego poznał w czasie studiów. Z czasem losy ich wszystkich zaczynają się coraz bardziej komplikować, co prowadzi do tragedii...
Książka ma wszystko, czego czytelnik oczekuje: intrygujące postacie, ciekawą intrygę, miłość, zazdrość, wielkie pieniądze i namiętności, ale jak dla mnie czegoś jednak zabrakło. Może to kwestia tego, że miałam ogromne oczekiwania wobec tej pozycji i wyobrażałam sobie coś innego. Muszę jednak przyznać, że wciągnęłam się w historię Gatsby'ego i z niecierpliwością oczekują premiery najnowszej ekranizacji tego klasyka - tym razem na ekran przeniósł ją Baz Luhrmann, reżyser takich filmów jak "Moulin Rouge!", "Australia" czy "Romeo i Juia". A wszystkim polecam zapoznanie się z tym klasykiem - w końcu to jedna z najważniejszych książek XX wieku!