poniedziałek, 30 czerwca 2014

Czerwcowy miks przebojów

Miałam sporo planów na czerwiec - niektóre z nich niestety nie wypaliły (tak, do tej pory nie mogę odżałować, że musiałam zrezygnować z Orange Warsaw Festiwal i koncertu Florence, bilet kupiłam w styczniu, a 4 dni przed koncertem nabawiłam się anginy. Brawa dla mnie!), ale na szczęście większość z nich się udała. Festiwal kolorów, Noc Kultury, warsztaty Spotkajmy Się Teatralnie, rozpoczęcie sezonu grillowego, zjadłam mnóstwo przepysznych rzeczy (doszłam do wniosku, że skoro w nazwie bloga są ciasteczka, to czas najwyższy rozwinąć dział kulinarny i planuję dodawać kilka postów w miesiącu z przepisami, zobaczymy, co z tego wyjdzie ;)). Czerwiec dobiega już końca, a ja idę dopakować walizkę, bo jutro czas podbić Berlin! :)

piątek, 20 czerwca 2014

Owocowy zawrót głowy!:)

Postanowiłam wykorzystać fakt, że jest sezon truskawkowy i zrobiłam sobie przepyszny koktajl ze świeżych truskawek, brzoskwiń i pomarańczy, a do smaku dodałam prosecco (włoskie wino musujące).
Przepis jest bajecznie prosty: kroimy owoce, następnie miksujemy je blenderem, wlewamy do szklanek, a na samym końcu dolewamy wino (wersja dla nieletnich obowiązuje bez ostatniego punktu). Idealny przysmak na letnie, upalne popołudnia! :)


Smacznego! :)

sobota, 7 czerwca 2014

Chodź, pomaluj mój świat, czyli Festiwal Kolorów - Lublin 2014

Wczoraj popołudniu udałyśmy się na pierwszy w Lublinie festiwal kolorów. Nie udało nam się pokolorować we wszystkich dostępnych kolorach, ale i tak bardzo dobrze się bawiłyśmy. Trochę mąki, trochę pomarańczowego proszku, a ile przy tym radości! :) Dzisiaj czas na Noc Kultury, a niżej kilka zdjęć z wczorajszego festiwalu kolorów. :)

piątek, 6 czerwca 2014

Gwiazd naszych wina / The fault in our stars

Dzisiaj wpis o filmie, który od dziś można oglądać w kinach - Gwiazd naszych wina w reżyserii Josha Boone'a.

Hazel (Shailene Woodley) lubi America's Next Top Model, książkę Cios udręki i wszędzie chodzi z butlą z tlenem - tylko dzięki niej jest w stanie oddychać, bo Hazel ma raka tarczycy z przerzutami do płuc. Jej mama razem z lekarką twierdzą, że dziewczyna ma depresję, więc wysyłają ją na spotkania grupy wsparcia. Hazel chodzi na nie tylko po to, żeby nie sprawiać przykrości rodzicom, ale pewnego dnia poznaje Augustusa (Ansel Elgort), który z powodu raka stracił nogę i nagle spotkania stają się trochę bardziej przyjemne. Jak się zakończy ta znajomość?

Film jest ekranizacją książki Johna Greena pod tym samym tytułem (moje wrażenia po lekturze znajdziecie TUTAJ) i co warto podkreślić, całkiem wierną ekranizacją. Owszem, wielbiciele książki będą narzekać, że kilku scen brakuje, ale moim zdaniem twórcom udało się zachować klimat literackiego pierwowzoru. Największa w tym zasługa Shailene Woodley - Hazel w jej wykonaniu jest naturalna, szczera i idealnie odwzorowuje to, co wyobrażałam sobie czytając książkę. Cała obsada stanęła na wysokości zadania, w końcu na liście płac znajdziemy takie nazwiska jest Laura Dern czy Willem Defoe. Spodobała mi się ścieżka dźwiękowa, a sceny w Amsterdamie spowodowały, że jeszcze bardziej chcę odwiedzić to miasto (chętnie zjadłabym też kolację w takiej uroczej restauracji...). Film nie jest idealny, ma kilka scen, które są podręcznikowymi wyciskaczami łez (udały się, kilka osób na sali kinowej przepłakało pół seansu), podobnie jak w książce, ale wszystkie te sceny są dobrze zagrane, nie czuć w nich sztuczności. Największą zaletą jest fakt, że to nie jest film o śmierci. Owszem, śmiertelna choroba jest tu obecna, nie da się o niej zapomnieć, ale mimo wszystko najważniejsze jest tu życie. Jego celebracja, nawet najmniejszych, najbardziej zwykłych chwil. Brzmi tandetnie? Może trochę, jednak po wyjściu z kina miałam poczucie, że naprawdę warto doceniać to, co mamy. Historia Hazel udowadnia, że życie nie jest idealne, ale nie oznacza to, że nie powinniśmy go doceniać. 
Podsumowując, jeśli lubicie wzruszające historie miłosne, to jest to dla Was pozycja obowiązkowa, podobnie, jeśli przeczytaliście książkę. Ja polecam film tym, którzy chcą naprawdę przyjemnie spędzić 2 godziny - ja wyszłam z kina zadowolona, czego i Wam życzę. :)

niedziela, 1 czerwca 2014

Krótki poradnik kulturalny, czyli co warto zobaczyć w Lublinie

Wakacje coraz bliżej, zaczynamy planować, jak wykorzystać ten czas najlepiej. Moje plany zakładają wypad do Berlina, Pragi i nad Bałtyk, wyjazd do Zakopanego i Włoch. W moim wakacyjnym kalendarzu nie może jednak zabraknąć kilku ważnych imprez, które od kilku lat są organizowane w Lublinie. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji być w lecie w Lublinie, to sporo Was omija. Dlatego dzisiejszy wpis to subiektywny wpis wydarzeń w moim mieście, w których warto wziąć udział - zapraszam! :)

Na sam  początek Noc Kultury (o zeszłorocznej edycji pisałam tutaj). W tym roku czeka nas 8. edycja tego niezwykłego wydarzenia - jeśli jeszcze nie słyszeliście o Nocy Kultury, to już spieszę z wyjaśnieniami. To wyjątkowa noc, podczas której można posłuchać świetnych koncertów, pójść na wystawę, wziąć udział w warsztatach, grach miejskich, specjalnych spacerach po mieście, dołączyć do grupy bijącej rekord w tańczeniu salsy... Ponad 250 wydarzeń w przeciągu jednej nocy, wszystko za darmo - takiej okazji nie możecie przegapić! :)
Program do ściągnięcia na stronie http://nockultury.pl/

Kolejną inicjatywą, o której warto wspomnieć, jest Most Kultury. Inauguracja odbędzie się w czasie Nocy Kultury, a potem przez całe wakacje na moście odbywać się będą pokazy filmowe, koncerty, potańcówki i wiele, wiele więcej. Jedno z moich ulubionych miejsc na kulturalnej mapie Lublina, pisałam już o nim w zeszłym roku (tutaj). Ciekawa jestem, czym twórcy zaskoczą nas w tym roku. :)

Nie mogę zapomnieć o wydarzeniu, które w tym roku odbędzie się w Lublinie po raz pierwszy - już 6 czerwca będziemy mogli bawić się na Festiwalu Kolorów. Widziałam fotografie z innych miast, mam przeczucie, że zapowiada się cudowny wieczór! :)

W czerwcu na miłośników teatru czeka Słodko - Gorzki Festiwal Teatralny "Sąsiedzi". W tym roku od 12 do 14 czerwca będzie możliwość obejrzenia wielu spektakli, ale również filmów w kinie festiwalowym czy wzięcia udziału w spotkaniach i warsztatach z kawą w roli głównej w Kafehauz. Więcej informacji znajdziecie na stronie festiwalu: http://festiwal-slodkogorzki.pl/ 

Jeśli jesteście miłośnikami sztuki, to nie możecie ominąć Open City. Od 26 czerwca do 18 lipca w przestrzeni całego miasta będzie można zobaczyć prace znanych na całym świecie artystów. To niezwykła wystawa sztuki współczesnej, w całości na świeżym powietrzu. 

W lipcu startuje Wschód Kultury - Inne Brzmienia. Tegoroczny line-up jest naprawdę imponujący, mnie ominie kilka pierwszych dni festiwalu (zaczyna się 8 lipca, a je wtedy będę jeszcze w Zakopanym), ale na szczęście załapię się na koncert Tiger Lillies. Na miłośników dobrej muzyki czekają świetne koncerty, a co ważne, wstęp na wszystkie jest darmowy. Pełny program i wiele przydatnych informacji znajdziecie na oficjalnej stronie: http://www.innebrzmienia.pl/

Jednym z moich ulubionych wydarzeń jest Carnaval Sztuk-Mistrzów. Pokazy cyrkowe na najwyższym poziomie, kuglarze, highlinerzy czy coroczna parada - co roku na wszystkich czeka mnóstwo atrakcji (zobaczcie TUTAJ, co zobaczyłam w zeszłym roku). Jeśli chcecie odwiedzić największy w Polsce karnawał, koniecznie wejdźcie na ich oficjalną stronę i zobaczcie co Was czeka: http://www.sztukmistrze.eu/pl/home

W sierpniu czeka nas kolejna edycja Jarmarku Jagiellońskiego (moje wrażenia z poprzednich edycji znajdziecie TUTAJ i TUTAJ). W tym czasie w Lublinie możecie spróbować regionalnych potraw, wziąć udział w wielu warsztatach, wyszaleć się na koncertach i potańcówkach - do wyboru, do koloru! Informacje dotyczące tegorocznej edycji znajdziecie na stronie http://www.jarmarkjagiellonski.pl/

Oczywiście poza tymi wydarzeniami w lecie w Lublinie dzieje się dużo więcej - koncerty, mniejsze festiwale i akcje, ja wybrałam te największe i moje ulubione. To co, może wpadniecie chociaż na kilka dni do Lublina? :)