poniedziałek, 24 października 2011

Autograf Julianne Moore

Wysłałam zdjęcie i list na plan filmu Chloe 18 lutego 2009, a 16 marca 2009 otrzymałam je podpisane i z dedykacją :)

niedziela, 23 października 2011

Electric Nights

Wczoraj miałam okazję wziąć udział w drugim dniu Festiwalu Muzyki Alternatywnej - Electric Night. Byłam na koncercie Noblesse Oblige, którzy nie tylko grali muzykę, ale również pokazali fascynujące show. Wokalistka, Valerie Renay, zatańczyła nawet afrykański taniec! Występ The Legendary Pink Dots mnie nie powalił, oczekiwałam najwyraźniej czegoś innego. Na sam koniec wieczoru wystąpiła moja ukochana Monika Brodka :) Jej ostatnia płyta "Granda" jest rewelacyjna, ale koncert był jeszcze lepszy! Monika jest może malutka i drobniutka, ale nie dajcie się zwieść - ta dziewczyna ma power! Śpiewa, skacze, jest wulkanem energii i prawdziwym "zwierzęciem scenicznym". Jeśli będziecie mieli okazję zobaczyć ją na żywo, nie zmarnujcie jej, naprawdę warto!










sobota, 22 października 2011

Epidauros

Pora na kolejne wspomnienie z magicznej Grecji - tym razem chcę Wam pokazać Epidauros. To starożytne miasto, które może poszczycić się świetnie zachowanym antycznym teatrem, który zachwyca akustyką. Nawet jeśli siedzicie w najwyższym rzędzie, to bez problemu usłyszycie co mówi osoba stojąca na dole w centralnym punkcie. My usłyszeliśmy nawet upadającą monetę! Widownia tego powstałego w IV wieku p.n.e arcydzieła akustycznego może pomieścić nawet 14 tys. widzów!
W Epidauros jest również muzeum (zobaczycie tam znaleziska archeologów), stadion Asklepiosa - Grecy uważali, że sport jest gwarancją zdrowia, zgodnie z powiedzeniem "w zdrowym ciele, zdrowy duch".
Zapraszam Was do obejrzenia małej fotorelacji - część zdjęć wykonałam ja, a część moi wspaniali współtowarzysze podróży. Dziękuję Wam bardzo! ;)


  








czwartek, 20 października 2011

Alicja w Krainie Czarów / Alice in Wonderland

Dzisiaj pora na najnowszą ekranizację "Alicji w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla w reżyserii człowieka o nieograniczonej wyobraźni - Tima Burtona.

O fabule napiszę wyjątkowo krótko - osobiście nie znam nikogo, kto choć raz w życiu nie słyszałby o Alicji i jej przygodach. Tytułowa Alicja (Mia Wasikowska) w dniu swojego ślubu wpada do króliczej nory i trafia do tajemniczego świata. Spotyka gadające zwierzęta, zmniejsza się do rozmiaru wróbelka, poznaje Szalonego Kapelusznika (Johnny Depp) i dowiaduje się, jaki los ją czeka...

O fabule tyle, czas zająć się innymi aspektami. Po pierwsze, efekty. Wizualnie film zachwyca - z daleka widać tu nieokiełznaną wyobraźnię Tima Burtona. Scenografia i kostiumy zapierają dech w piersiach - Oscar zdecydowanie zasłużony. Muszę jednak dodać,  że film nie nadaje się dla małych dzieci, twórcy nie uciekają od brutalnych i strasznych scen. Aktorzy grają koncertowo i w konwencji bajki - na najwyższych obrotach, z przymrużeniem oka i z przerysowaniem. Wiemy jednak, że bohaterowie przez nich odgrywani sami w sobie są karykaturalni - zwłaszcza Czerwona Królowa (Helena Bohnam Carter). Na długo w pamięć zapadnie nam Biała Królowa (Anne Hathaway), Kot z Chesire (o głosie brytyjskiego komika Stephena Fry) czy Szalony Kapelusznik. Najmniej wyraziście na tym tle wypada tytułowa Alicja (Mia Wasikowska).
Podsumowując, tego filmu nie trzeba polecać miłośnikom twórczości Tima Burtona oraz talentu Johnny'ego Deppa. Jeśli nie jesteście przekonani, to napiszę, że zdecydowanie warto - dla przepięknych kostiumów, muzyki, dobrego aktorstwa, powrotu do czasu dzieciństwa i marzeń o szalonych przygodach. Warto! :)

środa, 19 października 2011

Toskańska trattoria

W ten październikowy dzień krótko o książce Jenny Nelson pt.: "Toskańska trattoria".

To historia Georgia z Nowego Jorku, która na pierwszy rzut oka ma wszystko, co kobiecie jest potrzebne do szczęścia: przystojnego narzeczonego, oddane przyjaciółki oraz bardzo dobrą pracę - jest szefową kuchni w cenionej restauracji. Prawda, że sielanka? Niekoniecznie. Przez podryw szefa restauracja dostaje fatalną recenzję, w wyniku czego Georgia traci pracę. Jakby było mało, okazuje się, że jej przyszły mąż ćpa, co niekoniecznie jest najlepszą wróżbą na przyszłość. Strata pracy i narzeczonego - sami przyznacie, że gorzej być nie może. Na skutek maila do byłej szefowej, Georgia niespodziewanie ląduje we Włoszech, gdzie pomaga w tworzeniu najnowszej trattorii swojej mentorki....
Tak. Wszyscy dobrze znamy ten schemat. Pojawi się tajemniczy, obłędnie przystojny Włoch, początkowe problemy z nowymi kolegami... Mnie skusił tytuł - kocham wszystko, co jest związane z Italią. Historia nie jest powalająca na kolana, ale idealnie nadawała się do czytania na leżaku. Lekka, smakowita lektura na wakacje.

wtorek, 18 października 2011

Mykeny

W majowe, upalne popołudnie miałam przyjemność zwiedzić ruiny starożytnych Myken. Oprócz fragmentów cytadeli w pobliskim muzeum można obejrzeć rzeczy znalezione na wykopaliskach przez archeologów. Do najważniejszych należy słynna złota maska grobowa Agamemnona, biżuteria, broń czy tabliczki gliniane z pismem linearnym B. Mieliśmy również okazje zobaczyć grobowce szybowe.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć z tej wyjątkowej wyprawy - część z nich wykonałam ja, a część moi współtowarzyszę podróży. Dziękuję Wam bardzo! :)














poniedziałek, 17 października 2011

Wimbledon / Wimbledon

Dzisiaj pora na jedną z moich ulubionych komedii romantycznych, czyli "Wimbledon" w reżyserii Richarda Loncraine'a.

Petera Colta (Paul Bettany) poznajemy, kiedy dostaje dziką kartę na Wimbledon. Zniechęcony licznymi porażkami 37-letni Brytyjczyk decyduje, że będzie to jego ostatni turniej. Kiedy przybywa do Londynu przypadkowo dostaje klucze do najlepszego apartamentu w hotelu - tak właśnie poznaje Liz (Kirsten Dunst), młodą, ambitną Amerykankę, która przybyła do Anglii z postanowieniem wygrania Wimbledonu. Nieoczekiwane spotkanie powoli zmienia się w płomienny romans. Tylko czy w czasie tak ważnego momentu w ich karierze jakim jest Wimbledon nie powinni skupić się wyłącznie na grze?

Jak na samym początku napisałam, "Wimbledon" to jedna z moich ulubionych komedii romantycznych (za którymi akurat niezbyt przepadam). Dlaczego? Ze względu na to, że jest to naprawdę komedia - jest mnóstwo zabawnych momentów, chociażby wątek agenta głównego bohatera. Poza tym, widać typową dla Brytyjczyków lekkość w robieniu takich filmów - akcja idzie sprawnie do przodu, możemy posłuchać bardzo dobrze dobranego soundtracku, no i przede wszystkim klimat jest wyjątkowy, mamy okazję poczuć się, jakbyśmy oglądali prawdziwy turniej tenisowy. Mnie osobiście rozbraja postać Petera Colta - jest uroczy, niezdarny, posiada ubóstwiane przeze mnie typowe brytyjskie poczucie humoru, jest przystojny, a na dodatek jego monologi w trakcie gry powalają na łopatki.
Podsumowując, jeśli lubicie tenis, Paula Bettany, Londyn, miłe i śmieszne komedie albo macie ochotę obejrzeć Kirsten Dunst w kusej spódniczce lub po prostu bardzo miło spędzić czas, to zdecydowanie polecam Wam ten film.

niedziela, 16 października 2011

Korynt

 Jakiś czas temu miałam okazję zobaczyć wyjątkowe miejsce, jakim jest Korynt. Morderczy upał nie przeszkodził mi zachwycić się ruinami starożytnej świątyni. Odwiedziliśmy również założone obok muzeum, w którym zgromadzono skarby znalezione podczas wykopalisk archeologicznych. Jego plusem jest klimatyzacja ;-)

Nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was do obejrzenia małej fotorelacji - zdjęcia robiłam ja i moi współtowarzysze. Dziękuję Wam bardzo :)