wtorek, 5 maja 2015

10 powodów, przez które Włochy są najgorszym miejscem na wakacje

W sobotę wieczorem wróciliśmy z Włoch. Byłam tam już osiem razy. Zdaję sobie dlatego świetnie sprawę, że to wcale nie jest takie dobre miejsce na urlop. Dlaczego? 

Po pierwsze jedzenie. Same makarony, pizze, desery, lody. Serio, ile można?
Po drugie napoje. Wszędzie tylko świeże soki, prosecco, vino della casa, aperol... Istna masakra!

Po trzecie morze. Woda jest czysta, ciepła (ta na Sycylii jest najgorsza, nie za ciepła, nie za chłodna, okropna idealna temperatura), błękitna. Wszyscy wiedzą, że najlepiej się kąpać w zimnym morzu, prawda?
Po czwarte jeziora. Duże, otoczone górami i urokliwymi miasteczkami. Czym tu się zachwycać?
Lago di Iseo
Lago di Garda
Lago di Como
Po piąte góry. No proszę Was, o co tyle hałasu?
Po szóste zakupy. Nic, tylko wydacie pieniądze, bo nastawiali tam mnóstwo sklepów i umieścili tam fajne ciuchy czy torebki. I jeszcze te centra wyprzedażowe, gdzie rzeczy są naprawdę przecenione. My za każdym razem obciążamy samochód przyprawami, makaronem, oliwą, winami czy nową parą butów (albo kilkoma parami).

Po siódme zabytki. W każdym mieście czy nawet miasteczku znajdziecie piękne kościoły i place. W całych Włoszech jest mnóstwo antycznych teatrów, starożytnych świątyń, wspaniałych pomników, rzeźb, fontann, pałaców i kamienic - to zdecydowanie za duży wybór, codziennie można coś nowego zobaczyć i zwiedzić. 
Po ósme sztuka. Muzea pełne są obrazów i rzeźb, które znamy z podręczników do historii sztuki. W Muzeach Watykańskich czy Galerii Uffizich widzieliśmy mnóstwo znanych dzieł sztuki, aż bolały nas oczy.
Po dziewiąte ludzie. Mili, uśmiechnięci, pomocni - jak z takimi wytrzymać?
Po dziesiąte klimat. Wąskie uliczki, na nich wystawione stoliki, przy stolikach siedzą do późna rodziny, jedzą pizzę, rozmawiają, żartują. Okropieństwo!
Włochy to najgorsze miejsce na wakacje, dlatego zaczęłam planować kolejny wyjazd. Nie mogę się doczekać kolejnych tortur.

poniedziałek, 4 maja 2015

May the fourth be with you, czyli 4 powody, przez które zakochałam się w Gwiezdnych Wojnach

4 maja to dla niektórych osób zwykła data. Dla milionów ludzi to święto Gwiezdnych Wojen. Wzięło się z bardzo podobnego brzmienia do słynnego powiedzenia rycerzy Jedi, czyli "May the force be with you" (Niech moc będzie z Tobą). To idealna okazja do maratonu filmowego - ja swój planuję na wieczór. Jeśli jeszcze nigdy nie oglądaliście przygód Luke'a Skywaklera i Hana Solo (jakim cudem?!), to przygotowałam krótką listę powodów, dla których powinniście jak najszybciej nadrobić zaległości.
1. Han Solo -  świetny pilot, przemytnik, właściciel Sokoła Millenium. Kumpluje się z Chewbaccą. Przystojniak z zawadiackim uśmiechem i błyskiem w oku. Zawrócił w głowie Leii i milionom kobiet na całym świecie, mnie również. Oh, jak bardzo się ucieszyłam na wieść, że powróci w nowej części!

2. Kultowe teksty - popkultura pełna jest odniesień do Gwiezdnych Wojen, mnóstwo kwestii z filmu weszło do potocznego języka. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego używa się czasami niepoprawnej konstrukcji zdania, jak wyznać miłość w nietypowy sposób albo czy brać uwagę złe przeczucie (I have a bad feeling about this), to musicie obejrzeć GW.

3. Cudowna historia - mamy księżniczkę, rebelię, wojnę, trójkąt miłosny, konflikty rodzinne, bitwy, porwania, intrygi, roboty, kosmitów, miecze świetlne, słowem dla każdego coś miłego.

4. Przepiękna muzyka  - w tym miejscu wielkie brawa dla Johna Williamsa! Uwielbiam muzykę z filmu, jest naprawdę świetna. Koniec kropka.
Koniec tej krótkiej listy - ja uciekam do świata Luke'a i Dartha Vadera, a Was serdecznie zachęcam do tego samego. Mam też pytanie do miłośników gwiezdnej sagi: za co Wy pokochaliście Gwiezdne Wojny?

czwartek, 9 kwietnia 2015

City break: Wilno

W zeszłym roku byłyśmy w Pradze (tyle szalonych rzeczy się tam wydarzyło, normalnie czeski film!). Wróciłyśmy zachwycone i od razu zaczęłyśmy planować kolejny wyjazd. Zdecydowałyśmy się na Wilno - tanie bilety, niewielka odległość, no i europejska stolica. Po nocy w busie dotarłyśmy na miejsce. Wcześniej zrobiłyśmy sobie listę rzeczy, które chcemy zobaczyć, co znacznie ułatwiło nam zwiedzanie (co nie zmienia faktu, że w niektóre miejsca wracałyśmy jak bumerang, mimo, że plan zakładał trochę inaczej). Zobaczyłyśmy basztę Giedymina, katedrę, ulicę Pilies, Ostrą Bramę, mnóstwo kościołów, cerkwie, zarzecze (przeczytałyśmy ich konstytucję - chętnie bym taką widziała u nas), zjadłam typowe, litewskie pierogi, a nawet zrobiłyśmy sobie fotkę z Mickiewiczem. Tyle wygrać!
Wilna nie mogę zaliczyć do moich ulubionych miejsc w Europie, ale na pewno nie żałuję, że zdecydowałyśmy się je odwiedzić. Czas zacząć planować kolejny wyjazd, a Was zapraszam do obejrzenia zdjęć :)

sobota, 14 marca 2015

XII Spotkania Teatralne "Zwierciadła" w Lublinie

W 2008 roku pierwszy raz wzięłam udział w Zwierciadłach. Byłam jedną z wolontariuszek, zajmowałam się wszystkim, co aktualnie było do zrobienia. Trzy cudowne dni, które sprawiły, że rok później już na początku września zaczęłyśmy myśleć o kolejnej edycji. W 2009 roku zostałam koordynatorką, później pomagałam z doskoku, a w tym roku przyszłam tylko jako widz. Nie musiałam już pilnować kawiarenki ani martwić się, czy wszystkie grupy na pewno się pojawią, ale i tak znowu poczułam magię Zwierciadeł. Pełni pasji i zaangażowania młodzi organizatorzy, świetne spotkanie z gościem specjalnym, panem Jerzym Rogalskim, dobre spektakle i absolutnie niezwykła atmosfera - tak najkrócej mogę opisać ostatnie trzy dni. Lubelskie Zwierciadła za nami, przed nami ich siostrzane edycje w innych miastach sieci Spotkajmy Się Teatralnie, a już w kwietniu Ogólnopolskie Spotkania Teatralne Zwierciadła, które w tym roku odbędą się w Lublinie! Do zobaczenia! :)

ps dużo pięknych zdjęć znajdziecie tutaj: https://www.facebook.com/Zwierciadla.Lublin

poniedziałek, 9 marca 2015

Kiepski film, świetny soundtrack

Oglądając film zawsze staram się znaleźć jakiś pozytywny element. Ok, scenariusz praktycznie nie istnieje, aktorzy grają, jakby robili to za karę, ale za to dostaliśmy na pocieszenie piękne kostiumy i zdjęcia. Czasami jedynym dobrym aspektem jest muzyka. Dziś spis filmów, które zdecydowanie nie należą do tych najlepszych, ale mogą pochwalić się świetnym soundtrackiem. 

Batman Forever - Val Kilmer nie jest moim ulubionym Batmanem, Chris O'Donell też nie zachwycił mnie jako Robin, ale za to ścieżka dźwiękowa jest naprawdę dobra. Znajdziemy na niej m. in. Kiss from a rose Seal'a czy Hold me, thrill me, kiss me, kill me U2. 

Bodyguard - romans pomiędzy gwiazdą filmową a jej ochroniarzem nie jest produkcją, która zbiera dobre recenzje. Nie czas dyskutować teraz dlaczego (ta lista byłaby długa), warto jednak podkreślić, że w tym filmie jest dużo dobrych piosenek. Królowały na listach przebojów, a utwór I will always love you to jeden z największych hitów w karierze Whitney Houston.

LOL - na ten film trafiłam tylko wyłącznie dlatego, ponieważ chciałam zobaczyć Demi Moore w nowej roli. Dostałam historię o nastolatce (w tej roli Miley Cyrus) i jej matce. Sama historia mnie nie porwała, ale muzyka to zupełnie inna kwestia. Rock Mafia, Foster the People, Ingrid Michaelson czy Rolling Stones to tylko część wykonawców, których utwory znajdują się na soundtracku. Do filmu już raczej nie wrócę, ale do ścieżki dźwiękowej wracam bardzo często.

Saga Zmierzch - pierwsza część była jeszcze w porządku (aczkolwiek efekty specjalne pozostawiają naprawdę sporo do życzenia), z każdą kolejną było gorzej, tzn niezamierzenie śmieszniej, ponieważ w czasie oglądania naprawdę można się popłakać ze śmiechu, ale nie jestem pewna, czy o to chodziło twórcom. Na szczęście osoba odpowiedzialna za soundtrack nie zawodzi - w każdym filmie dostajemy sporo dobrej muzyki. Na liście wykonawców znajdziemy m. in. Muse, Green Day, Linkin Park, Paramore czy Florence and the Machine. 

Wieczór panieński - film, który miał być komedią, okazał się być wyjątkowo mało śmieszny. Największym pozytywem okazała się muzyka - to właśnie dzięki pewnemu seansowi utwór I'm gonna be zespołu The Proclaimers został piosenką, która już zawsze będzie mi się kojarzyła z zeszłorocznymi wakacjami i wyjazdem do Pragi. Jak to mówią, nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

A jakie filmy Wy dopisalibyście do listy? Może uważacie, że jeden z przeze mnie wymienionych nie zasługuje na miejsce na liście? Jestem ciekawa Waszych opinii. :)