czwartek, 18 października 2012

Tydzień Ukraiński

Na sam początek kilka słów wyjaśnienia - ostatnio dawno mnie tu nie było, ale zamieszanie na uczelni, ciągłe zmiany planu, no i mnóstwo spraw do załatwienia spowodowały, że nie miałam kompletnie do tego głowy. Na szczęście plan jest już praktycznie stały, wdrożyłam się w tryb uczelniany i z wielką chęcią wracam do bloga! Mam nadzieję, że zostało choć kilka osób, które tu jeszcze zaglądają - obiecuję, że od tej pory będziecie mieli wreszcie trochę nowych postów do poczytania! :)
źródło: www.pinterest.com
Przechodząc do rzeczy - w zeszłą sobotę w kawiarnio-księgarni Między Słowami rozpoczął się współtworzony z Fundacją Teatrikon Tydzień Ukraiński, pieszczotliwie nazywany tygodniem Danuty. :)
Rozpoczęliśmy wernisażem zdjęć autorstwa Danuty Naugolnyk - fotografie inspirowane były mitologicznymi Mojrami. Po obejrzeniu prac Dany, można było skosztować typowych ukraińskich potraw - pieróg i kompot jabłkowy robiły furorę! - oraz posłuchać wykładu o Karolu Szymanowskim. Natomiast wczoraj odbył się dzień z Fundacją Teatrikon  w ramach Tygodnia Ukraińskiego. Obejrzeliśmy film Po drugiej stronie lustra, pokazujący podobieństwa pomiędzy Lublinem i Lwowem, a później wysłuchaliśmy krótkiego koncertu śpiewu białego - po raz kolejny mieliśmy okazję przekonać się, jak utalentowana jest Danuta! 
Jeśli nie byliście, macie czego żałować, bo ominęła Was przyjemność zobaczenia i usłyszenia, jak wspaniałą artystką jest Dana. W tym miejscu chciałabym jej pogratulować - wszystko świetnie wyszło i świetnie się wszyscy bawiliśmy! Wielkie dzięki dla ARTikonu, to też Wasza zasługa! A ja tymczasem zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć :)




















wtorek, 2 października 2012

Autograf Brooke Shields

Wysłałam list, zdjęcie i SASE do Brooke Shields 14 czerwca br., a dzisiaj - czyli 2 października - otrzymałam moje zdjęcie podpisane i z dedykacją w mojej kopercie.


Adres:
Brooke Shields
Christa Inc.
9200 Sunset Blvd.
Suite 600
Los Angeles, CA 90069
USA

poniedziałek, 24 września 2012

Pistoia

W Pistoi spędziliśmy tylko kilka godzin i nie zobaczyliśmy zbyt dużo - przyjechaliśmy akurat, jak zaczynała się siesta i wszystko zaczęli zamykać. Udało nam się zwiedzić katedrę, obejrzeć baptysterium i trochę pospacerować. Na sam koniec krótkiej wizyty zjedliśmy przepyszną lasagne - jeśli będziecie kiedyś w Pistoi, musicie jej koniecznie spróbować!

















niedziela, 23 września 2012

Pienza

Z Montepulciano udaliśmy do Pienzy - małego miasteczka, które nas zachwyciło. Spędziliśmy tam zaledwie godzinę - pogoda nie sprzyjała długim spacerom, było 15 stopni i wiał okropny wiatr, ale tyle wystarczyło, żeby poczuć klimat tego niesamowitego miejsca. Wąskie uliczki, przepiękne widoki, stare budowle - czyli wszystko, czego oczekujemy po toskańskiej miejscowości. Zachęcam do przejścia się ulicą miłości czy szczęścia - u nas raczej nie będziecie mieć takiej okazji. ;)