czwartek, 20 września 2012

Lekarze

Dzisiaj pora na najnowszą produkcję TVNu - przed Wami "Lekarze".
Dr Alicja Szymańska (Magdalena Różczka) to prawdziwa szczęściara. Pracuje w szpitalu, lada dzień ma się dowiedzieć, czy dostała się na wymarzony staż, no i świetnie układa jej się w związku - ukochany właśnie jej się oświadczył. Jak wiadomo, w serialach oznacza to, że za chwilę wszystko się zmieni. Alicja dowiaduje się, że narzeczony pozbawił ją szansy na staż i przyłapuje go na namiętnym pocałunku z koleżanką z pracy. Postanawia opuścić Warszawę i przyjąć propozycję dr Elżbiety Bosak (Danuta Stenka), dyrektorki nowoczesnego szpitala w Toruniu, która po tym, jak Alicja wykazała się w czasie operacji zaproponowała jej odbycie stażu u siebie. Jak zmieni się życie młodej lekarki? Czy ulegnie szpitalnemu podrywaczowi, chirurgowi Maksowi Kellerowi (Paweł Małaszyński)? Kto dostanie wymarzone miejsce na stażu: Alicja czy dr Daniel Orda (Wojciech Zieliński)? Jak na decyzję ukochanej o przeprowadzce do Torunia zareaguje dr Florczyk (Piotr Polk)? I co tak naprawdę łączyło go z dr Bosak?
Zacznę od plusów. Bardzo fajni bohaterowie, zabawne teksty, realistycznie pokazane operacje, gwiazdorska obsada, uroczo pokazany Toruń i rewelacyjny soundtrack. Zakochałam się w tej muzyce od razu! Moimi ulubieńcami są Alicja i dr Jivan (Marcin Perchuć). Coraz bardziej podoba mi się również postać Maksa Kellera, jego teksty są komiczne. Co do minusów - chyba odrobinę przesadzili z idealnym wizerunkiem szpitala, jest wyjątkowo nowoczesny, ale może to dobry pomysł pokazywać, jak to wszystko może wyglądać przy dobrym zarządzaniu. Lekarze są oczywiście niewiarygodnie mili i pomagający, ale tu uzasadnienie będzie jak wyżej - w końcu każdy chciałby być tak traktowany w szpitalu. Czytałam również zarzuty o polskiej wersji Grey's anatomy, jest wprawdzie trochę podobieństw, ale na szczęście twórcy mieli w głowie własną wizję serialu i nie skopiowali amerykańskiej produkcji.
Obejrzałam już 4 odcinki i nie mogę się doczekać kolejnych. A co Wy sądziecie o "Lekarzach"?

środa, 19 września 2012

Siena

Na samym początku muszę coś wyznać - w Sienie się zakochałam, dlatego poniższy opis będzie bardzo, ale to bardzo subiektywny.
Zaczęliśmy od spaceru wąskimi uliczkami na Piazza del Campo. To jeden z najsłynniejszych placów na święcie, to właśnie tam dwa razy do roku odbywa się Palio - wyścig konny, w którym rywalizują przedstawiciele dzielnic Sieny. Zarezerwowanie noclegów w tym czasie graniczy z cudem, ale my postanowiłyśmy, ze kiedyś na pewno musimy zobaczyć je na żywo!
Z Piazza del Campo przeszliśmy na Piazza Duomo. Pobiegłam odebrać OPA Pass (dzięki niemu mieliśmy wstęp do katedry, baptysterium, muzeum) i zaczęliśmy zwiedzanie. Największe wrażenie zrobiła na mnie katedra - jest naprawdę imponująca! Motyw pasków przykuwa wzrok (w kilku innych toskańskich miasteczkach widziałam kilka katedr, które wyjątkowo mocno zainspirowały się tą w Sienie). Zdecydowanie warto tam wstąpić! Udaliśmy się również do baptysterium oraz do muzeum - jeśli już tam traficie, warto poczekać chwilę w kolejce, żeby wejść na taras widokowy. To niedokończony fragment katedry, z którego świetnie widać panoramę miasta. Ostrzegam tylko, że przejście jest wyjątkowo wąskie ;)
Resztę dnia spędziliśmy spacerując wąskimi uliczkami, odwiedzając sklepiki (ach te włoskie buty!) i siedząc na Piazza del Campo przy kieliszku Prosecco. Siena ma niesamowity klimat, jeśli spędzicie tam chociaż chwilę, zakochacie się w niej od razu. Tak jak my. :)






 





























wtorek, 18 września 2012

Była sobie dziewczyna

Pora dziś na książkę autorstwa Lynn Barber - "Była sobie dziewczyna".
"Była sobie dziewczyna" to historia dziennikarki Lynn Barber. Jej opowiadanie Education posłużyło za inspirację dla scenariusza do filmu pod tym samym tytułem (w Polsce film był wyświetlany jako "Była sobie dziewczyna").  Książka opowiada całe jej życie, od dzieciństwa aż do chwili obecnej. Autorka bez ogródek opowiada o swoich szkolnych czasach, romansie z tajemniczym mężczyzną, szalonych latach w Oksfordzie, poznaniu męża i wspinaniu się  po kolejnych szczeblach kariery. Robi to bez owijania w bawełnę i z typowym, angielskim poczuciem humoru. Poznajemy jej prawdziwe oblicze, sukcesy i porażki, a przy okazji możemy zaobserwować jak zmieniały się brytyjskie (i nie tylko) media.
Podsumowując, "Była sobie dziewczyna" to naprawdę zabawna książka, która nas wzruszy i pokaże nam, że nasze życie może być pełne wrażeń - jeśli tylko weźmiemy sprawy w swoje ręce.

poniedziałek, 17 września 2012

Ferrara

Ferrara to jedno z tych miejsc, w których zakochałam się już po paru minutach. Mnóstwo rowerzystów, młodych, świetnie ubranych ludzi, przepiękne zabytki, no i niesamowity klimat. Załapaliśmy się nawet na festiwal balonów! Po krótkim spacerze zjedliśmy obłędną kolację - dania nie tylko wyglądały bajecznie, smakowały jeszcze lepiej! Na sam koniec miałyśmy ogromną przyjemność spotkać niezwykłego, młodego gentlemana - jestem pewna, że za kilka lat będzie łamał kobieca serca! Ferrara mnie oczarowała, zdecydowanie tam kiedyś wrócę!