Niecałe dwa tygodnie temu wróciliśmy z Włoch, a już zdążyłam zatęsknić, dlatego dzisiaj kilka zdjęć i wspomnień z Mantui. Byliśmy tam w zeszłym roku (jeśli chcecie zobaczyć zdjęcia z poprzedniego wyjazdu, wystarczy kliknąć tutaj), postanowiliśmy jednak zajechać tam w drodze na nocleg, żeby zjeść obiad. Trochę przeszkadzał nam wiatr, bardzo silny zresztą, ale i tak udało nam się zjeść bardzo dobrą pizzę w pięknym miejscu. Nie taki najgorszy sposób na spędzenie popołudnia, prawda?
piątek, 15 maja 2015
czwartek, 14 maja 2015
Przyjaźń damsko - męska istnieje? Na pewno w niektórych serialach!
Oglądam serial. Jest dziewczyna i chłopak. Jeśli jeszcze nie są razem albo nie są w sobie zakochani, na pewno za kilka odcinków albo sezonów ich serca zabiją mocniej. Inaczej nie może być, prawda? A właśnie, że może! Czasami mamy szansę oglądać na ekranie dwójkę ludzi, którzy tak najzwyczajniej w świecie się przyjaźnią i w żadnym momencie się w sobie nie zakochują. Poniżej znajdziecie listę moich ulubieńców, którzy udowadniają, że przyjaźń damsko - męska jest możliwa.
Zoe i Lavon - z serialu Hart of Dixie. Ona to lekarka, którą los zmusił do przyjazdu do Bluebell. On to burmistrz, który ma krokodyla, a wcześniej był gwiazdą sportu. Zaoferował jej pomoc w znalezieniu mieszkania i tak to się zaczęło, Od tej pory wspierali się w każdej sytuacji, niezależnie czy chodziło o wybory, kryzys w związku czy złamane serce.
Lemon i Wade - kolejna para z Hart of Dixie. Trzeba przyznać, że twórcom serialu udało się świetnie pokazać różne aspekty przyjaźni, ale o tym innym razem. Wróćmy do Lemon i Wade, którzy od znajomych doszli do wspólników i prawdziwych przyjaciół. To Lemon namówiła Wade'a do walki o Zoe, on zaś wyciągnął ją z więzienia i udawał jej chłopaka. W końcu tak postępują prawdziwi przyjaciele, prawda?
Meredith i Alex - czyli ostatnia dwójka ze słynnego MAGIC, pierwszej grupy stażystów z serialu Grey's Anatomy. Po pierwszych odcinkach nie powiedziałabym, że ta para kiedykolwiek się polubi, a tym bardziej zostanie przyjaciółmi, jednak z czasem okazało się, że są sobie naprawdę bliscy. Owszem, mieli kilka gorszych momentów, jak wtedy, gdy Alex wygadał się, że Meredith ingerowała w badania kliniczne, co poskutkowało jej zwolnieniem, kryzysem w małżeństwie i problemem z adopcją, ale nawet wtedy nie odwrócili się od siebie. Teraz to właśnie Karev stał się jej osobą i jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczy się ich relacja.
Penny i Sheldon - z Teorii wielkiego podrywu. On to naukowiec z bardzo długą listą fobii, nawyków i ulubionych komiksów, seriali i filmów, ona to barmanka marząca o karierze filmowej. Nie szczędzą sobie złośliwości, ale łatwo można zauważyć, że naprawdę się lubią.
Fran i Niles - czyli niania i kamerdyner z Pomocy domowej. Złośliwi i zabawni. On kibicował jej związkowi z Mawellem, ona wspierała go w staraniach o CeCe. Cudowny duet.
Tyle, lista jest krótka, bo najczęściej w serialach każda relacja między kobietą a mężczyzną prędzej czy później musi skończyć się zakochaniem, chociaż na jeden odcinek. Oglądam sporo seriali, ale rzadko można spotkać parę przyjaciół, którzy się po prostu przyjaźnią. A kto Waszym zdaniem powinien się na tej liście znaleźć? Może o kimś zapomniałam? ;)
czwartek, 7 maja 2015
Sirmione
Kocham Włochy - za każdym razem wracam zakochana w nowych smakach i miejscach. Tym razem polubiłam Triest, ale zakochałam się w Sirmione. Ta niewielka miejscowość położona jest nad jeziorem Garda. Położenie jest naprawdę wyjątkowe, miasteczko znajduje się na cyplu, z obydwu stron otoczone jest wodą. Pośrodku znajdziemy średniowieczne i antyczne budowle, a także przepiękną plażę. Spacerując wąskimi uliczkami zobaczycie trzynastowieczny zamek, przepiękny, maleńki kościół i wspaniałe, starożytne ruiny Grotte di Catullo (wstęp płatny, bilet normalny kosztował 6€, ulgowy 3€). Sirmione to prawdziwa perełka, punkt obowiązkowy w czasie wizyty nad Gardą. Polecam! :)
środa, 6 maja 2015
Triest
Piątek spędziliśmy w Trieście. Do Triestu wybieraliśmy się już w zeszłym roku, ale zatrzymał nas rzęsisty deszcz i centrum handlowe, w którym się schroniliśmy. Tym razem udało nam się dojechać (aczkolwiek deszcz nas nie ominął). Zdecydowanie było warto, jedynym minusem były tłumy ludzi, ale nie powinno nas to zdziwić, w końcu to był 1 dzień maja, Włosi też mieli wolne. Wracając do tematu - Triest to piękne miasto portowe. Cudowna promenada, absolutnie zachwycający plac Unita' D'Italia i molo, na którym zaatakowały nas mewy i gołębie. Zachwyciła mnie również cerkiew, ukryty w bocznej alejce kościół i fascynujący widok na port. Wyjątkowe miejsce, żałuję tylko, że nie trafiliśmy na bardziej słoneczną pogodę, jestem pewna, że te wszystkie kamienice wyglądałoby wtedy jeszcze piękniej.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































