piątek, 8 listopada 2013

That's just fabulous!

Ból gardła i drobne problemy z plecami zaowocowały tym, że znalazłam trochę czasu na lenistwo i oglądanie seriali. Wybór padł na Seks w wielkim mieście. Już kilka razy o nim pisałam, ale ostatnio po raz kolejny odkryłam, jak wielką jest skarbnicą świetnych cytatów. Owszem, niektóre z nich to wyświechtane frazesy, ale sporo jest naprawdę fajnych. Poniżej znajdziecie kilka moich ulubionych - niektóre są ironiczne, inne zmuszają do chwili zastanowienia, a jeszcze inne są już kultowe. A czy Wy macie jakieś ulubione? :)




























wtorek, 5 listopada 2013

I'm a fangirl and I'm proud of it!

Jeśli termin fangirl jest Wam obcy, to już spieszę z pomocą - oznacza dziewczyny, które są nieźle zakręcone na punkcie fikcyjnych postaci. Cechy szczególne? Uzależnienie od tumblra i okazywanie emocji. 
Co do emocji - egzaltacja to chyba będzie najbardziej odpowiednie słowo. Kiedy rano zobaczyłam pierwsze, oficjalne zdjęcie z trzeciego sezonu Sherlocka przez 5 minut uśmiechałam się do laptopa, następnie przeczytałam kilka artykułów w poszukiwaniu terminu premiery I odcinka i rzuciłam się na tumblra, żeby podzielić się radością z tysiącami innych sherlockomaniaków. To nie jest typowe zachowanie, zwłaszcza dla osoby, która już niedługo skończy 23 lata, ale co z tego. 
Jedno zdjęcie, a ile radości!
Najfajniejsze w byciu fangirl jest to, że nie jest się w tym szaleństwie osamotnionym. Wystarczy wejść na tumblra i wpisać hasło "Sherlock", "Iron Man" czy "The Big Bang Theory" i wyskakuje nam kilka tysięcy postów ze zdjęciami i opisami. Należy podkreślić, że w większości te opisy są pełne zachwytów, czasami do kompletu mamy gify pokazujące, jak autorka wpisu jest podekscytowana nowym zdjęciem z planu kolejnej części Thora. No cóż, już tak mamy.
Zdjęcie, którego zazdrościła nam połowa tumblra - jak widać
 ze szczęścia dostałam szczękościku ;)
Impulsem do napisania tego wpisu były dzisiaj 3 rzeczy. Po pierwsze wspomniane już zdjęcie z trzeciego sezonu Sherlocka - tak długo czekamy, żeby się dowiedzieć co się wydarzyło między dachem a chodnikiem, że jedna fotka i skaczemy z radości. Po drugie kupiłam dziś Iron Mana 3 na płycie DVD i już nie mogę się doczekać, żeby go znowu zobaczyć. A po trzecie od piątku w kinach będzie można zobaczyć najnowszą produkcję Marvela, czyli Thor: Mroczny świat. Zwiastuny są bardzo obiecujące, nie mogę się już doczekać! Piszę o tym, bo chcę podkreślić, że mimo mojej miłości do naprawdę dobrego kina uwielbiam jednocześnie komiksowe adaptacje. Bardzo podobał mi się ostatni film Małgośki Szumowskiej, W imię, ale to na Averngersach bawiłam się świetnie. Doceniam dobre filmy i seriale, nie zmienia to jednak faktu, że cieszę jak dziecko wiedząc, że w ten weekend zobaczę Lokiego na dużym ekranie. Superbohaterowie już dawno przestali być znani tylko męskiej częściej publiczności, a bycie nerdem jest naprawdę super (co od kilku sezonów udowadniają twórcy TBBT). 
To tylko część mojej kolekcji - na półce poza nagradzanymi dramatami
czy kultowymi komediami znajduje się kilka filmów, które kazała mi kupić moja wewnętrzna
fangirl :)
Kończę ten wpis, czeka na mnie Robert Downey Jr jako mój ulubiony superbohater. Na koniec zachęcam wszystkie dziewczyny, żeby pozwoliły sobie czasami na bycie fangirl - to naprawdę fajna sprawa!
Polecam,
Aleksandra Woźniak

niedziela, 3 listopada 2013

Inferno

Dziś najnowsza książka Dana Browna, czyli "Inferno".
Robert Langdon budzi się w szpitalu we Florencji. Nie pamięta, jak się tam znalazł - nie pamięta nawet, jakim cudem znalazł się we Włoszech! Dowiaduje się, że został postrzelony, a niedoszły zabójca chwilę pojawia się na oddziale, żeby dokończyć swoje zlecenie. Z pomocą młodej lekarki Langdon ucieka i rozpoczyna walkę z czasem - musi się dowiedzieć, kto i dlaczego kazał go zabić i co ma z tym wspólnego "Boska komedia" Dantego....
Jeśli czytaliście poprzednie książki Browna, zwłaszcza te o przygodach Roberta Langdona, wiecie, czego spodziewać się po "Inferno". Mamy zagadkę, szalone tempo, przepiękne miasta, znane zabytki i oczywiście profesora Langdona. Według mnie ta książka jest dużo lepsza niż "Zaginiony symbol" - może to kwestia tego, że akcja znów rozgrywa się w Europie, a nie w Stanach Zjednoczonych, a może tego, że byłam we wszystkich miejscach opisywanych przez Browna. Przeciwnik Roberta jest jak zwykle szalony i kontrowersyjny, a jego działania mają wyjątkowo globalny zasięg. Niektóre wątki są mało prawdopodobne, ale jeśli czytaliście inne książki o specjaliście od symboliki i historii sztuki, to dobrze już to wiecie. "Inferno" wciąga, przeczytałam je bardzo szybko i nie jestem zawiedziona - lekka, przyjemna historia rozgrywająca się w moich ukochanych miejscach z bohaterem, którego naprawdę lubię. Idealna na jesienne wieczory! :)

sobota, 2 listopada 2013

Autograf Gemmy Arterton

Uzupełniania kolekcji ciąg dalszy - tym razem autograf od Gemmy Arterton. Niestety straciłam plik, w którym miałam zapisane daty i adres, ale na szczęście zdjęcia się zachowały :)

piątek, 1 listopada 2013

Jeden dzień

Dziś czas na bestseller wydawniczy sprzed kilku lat - "Jeden dzień" Davida Nichollsa.
Emma i Dexter spędzają ze sobą noc po rozdaniu dyplomów - nie, to nie to, o czym właśnie pomyśleliście. Mimo przeciwieństw świetnie się dogadują i postanawiają zostać przyjaciółmi. Przez następne 20 lat w rocznicę swojego spotkania - 15 lipca, dowiadujemy się, na jakim etapie życia są. Pierwsza praca, związki, wakacje, sukcesy, porażki i oczywiście ich niesamowita relacja...
Opinie na okładce troszkę mnie zmyliły - niesłychanie poruszająca, absolutnie wspaniała, itd. Niekoniecznie. Przez większość czasu zastanawiałam się, jakim cudem Emma polubiła Dextera. OK, przeciwności się przyciągają, ale mimo wszystko. Ona jest zakompleksiona, ma swoje przekonania i ideały. On to rozpieszczony dzieciak z bogatego domu, uwielbia imprezowy tryb życia, a słowo odpowiedzialność powoduje u niego drgawki. Przez 20 lat obserwujemy, jak tych dwoje dorasta (właściwie jak Emma dorasta, a Dexter robi wszystko, byle tylko tego uniknąć). Im dłużej czytałam, tym bardziej lubiłam Emmę - aczkolwiek jej niektóre zachowania uważałam za głupie. Co do Dextera, przez większość czasu miałam ochotę go uderzyć książką w głowę. To naprawdę fascynujące, jak irytujący może być główny bohater - zachowuje się jak gnojek i wystawia na próbę inteligencję Emmy, w końcu jak ktoś normalny może lubić człowieka, który niszczy wszystkie relacje łączące go z ludźmi, ciągle kogoś rani i zachowuje się jak egoista? Najwyraźniej przyjaźń jest ślepa i nie opiera się na rozsądku. Pozostałe wątki i postacie są dobrze napisane. Historia tej dwójki jest całkiem wciągająca, ale mnie rozczarowała. Zakończenie miało być takie słodko - gorzkie, ale ja uważam, że było wyjątkowo melodramatyczne, co wcale nie jest plusem. Jeśli jednak lubicie romantyczne opowieści o życiu, przyjaźni i miłości, to "Jeden dzień" na pewno się Wam spodoba.    

czwartek, 31 października 2013

Październikowy zawrót głowy

Październik był miesiącem biegania między jedną uczelnią a drugą, ustalaniem planu zajęć, ale też korzystaniem z przepięknej, jesiennej pogody. Było bardzo ciepło, słonecznie i kolorowo. Udało mi się też wygrać w konkursie "Kocham Kino" film "Imagine"  na płycie DVD (listonosz właśnie ją przyniósł!), mój świąteczny projekt jest coraz bardziej realny, jedynym minusem jest drobny problem z kręgosłupem, ale mam nadzieję, że już niedługo wszystko będzie z nim w porządku. Nie mogę się już doczekać listopada! :)

Remonty bywają męczące ;)
♥
21 października, a na dworze 21 stopni -  czyli ostatnie chwile w tym roku
do chodzenia z gołymi nogami :)
Praca fotografa bywa męcząca...

Laureaci Stacji Kultury
Trochę się zmieniliśmy...
Wygrywanie jest fajne :)