poniedziałek, 28 października 2013

Sztuka plakatu cz.3

Cały czas szukam inspiracji, co powiesić na ścianie w moim nowym pokoju (ewentualnie, na co zamienić wiszące już w moim  pokoju obrazy). Jako miłośniczka kina coraz częściej zastanawiam się nad wydrukowaniem w dużym formacie i oprawienie jakiegoś filmowego plakatu - niektóre z nich są przepiękne! Zresztą sprawdźcie sami - poprzednie wpisy znajdziecie TUTAJ i TUTAJ, a najnowsza porcja plakatowych perełek w dzisiejszym wpisie :)















sobota, 26 października 2013

Autograf Małgorzaty Kożuchowskiej - znowu :)

Kilka dni temu w swojej skrzynce znalazłam list z Warszawy - w środku znalazłam przepiękne zdjęcie Małgorzaty Kożuchowskiej, podpisane i z dedykacją. To już mój czwarty autograf tej aktorki! Dwa pierwsze zdobyłam wysyłając list na adres Teatru Narodowego (możecie go zobaczyć TUTAJ), trzeci wygrałam w konkursie na jej stronie na facebooku (oprócz autografu zdobyłam wtedy film "Madagaskar 2" na płycie DVD), a teraz dostałam kolejny. To bardzo miła niespodzianka, bo wstyd się przyznać, ale nie pamiętam, w jakim konkursie wzięłam udział, żeby go otrzymać ;)

Trzeci, zdobyty w konkursie internetowym w zeszłym roku
I najnowszy :)

sobota, 12 października 2013

Muzeum Wsi Lubelskiej

Przez kilka ostatnich dni w Lublinie była przepiękna, słoneczna pogoda. Postanowiłyśmy z niej skorzystać i wybrać się do skansenu. Jak widać na zdjęciach poniżej, pogoda zrobiła nam psikusa - temperatura nie wynosiła jak wczoraj 18 stopni, a po słońcu nie było już śladu. Na szczęście nie przeszkodziło to nam w spędzeniu popołudnia w skansenie. Widziałyśmy kozy, króliki, kurę bez szyi, prowincjonalne miasteczko, młyn i dworek. Jeśli jeszcze nie byliście w Muzeum Wsi Lubelskiej, warto się tam teraz wybrać - złote, zielone i czerwone liście na drzewach są przepiękne! Wszystkie potrzebne informacje znajdziecie TU. Zachęcam, a moim kochanym towarzyszkom jeszcze raz bardzo dziękuję! :)

poniedziałek, 7 października 2013

W imię

Dziś najnowszy film Małgośki Szumowskiej, "W imię".
Mała miejscowość na końcu świata. W parafii pojawia się nowy ksiądz, Adam (Andrzej Chyra). Przeniesiony z dużego miasta wyraźnie wyróżnia się wśród mieszkańców - biega, nosi markowe ciuchy, ma laptopa, a muzyki słucha z ipoda. Z drugiej strony jest duchownym w pełnym tego słowa znaczeniu - pełen wiary, energii i pasji. Prowadzi również przy kościele ośrodek dla tak zwanej "trudnej młodzieży" - przyjaźń z jednym z takim chłopaków będzie mieć wpływ nie tylko na nich dwoje, ale na całą społeczność...

Zacznę od pozytywów, a jest ich całkiem sporo. Przede wszystkim film zachwycił mnie stroną wizualną. Wszystkie kadry są przemyślane, świetnie sfilmowane, zachwycają kompozycją i kolorystyką. Już dawno żaden film nie zrobił na mnie takiego wrażenie. Ogromnym plusem jest również ścieżka dźwiękowa, zwłaszcza utwór "Funeral", który można usłyszeć w czasie sceny procesji. Co do samej historii - według mnie to wzruszająca opowieść o samotności, walce ze swoimi słabościami, emocjami, pragnieniami i wątpliwościami. Wielkie brawa dla Andrzeja Chyry - jako Adam jest rewelacyjny. Fajnym posunięciem było obsadzenie naturszczyków w roli chłopaków z ośrodka (poza Dynią, czyli Mateuszem Kościukiewiczem i Blondynem, którego grał Tomasz Schuchardt), wypadli naturalnie i wiarygodnie. Nie do końca przekonuje mnie użycie tak wielu symboli (Adam - Ewa, pieta, itd), ale spodobał mi się przemycenie do poważnego scenariusza kilku zabawnych i ironicznych momentów. 
Ten film wzbudza kontrowersje od dawna - tak naprawdę zanim powstał, już wzbudzał sporo emocji. Czy oburzenie niektórych środowisk było słuszne? Moim zdaniem nie, ale o tym warto się przekonać samemu. Według mnie warto. 

niedziela, 6 października 2013

Autograf Umy Thurman

Czas nadrobić spis autografów :)
List, zdjęcie i kopertę wysłałam 6 marca 2010 na plan filmu "Bel Ami", a 30 marca 2010 dostałam swoje zdjęcie podpisane.

sobota, 5 października 2013

Polskie dolce vita

Październik - rok akademicki się zaczął, więc spędzam większość czasu biegając między dwoma uczelniami, próbując ogarnąć plany zajęć i wrócić do trybu studenckiego. Właśnie dlatego dzisiejszy dzień spędziłam na poprawianiu nastroju - a jak wiadomo, gotowanie, pieczenie i próbowanie nowych przepisów od razu podnosi mi poziom endorfin. Jaki jest efekt tej terapii? Kilka nowych dań, które na dłużej zagoszczą w naszym menu, pyszna kolacja i bardzo udany wieczór. Bon Appetit!