środa, 31 lipca 2013

Wake me up in July!

Lipiec był cudowny! Tyle się działo! Wyjazdy nad jezioro (ja chcę jeszcze raz!), krótki wypad do Krakowa (dziewczyny, jeszcze raz dzięki za wszystko!), nocne spacery i cudowna wycieczka do Wiednia! Nadrobiłam kilka filmów, przeczytałam trochę fajnych książek, wciągnęłam się w nowe seriale, popracowałam trochę przy Filmowisku, najadłam się przepysznych malin i soczystych arbuzów, nagadałam się z przyjaciółkami, nakręciłam mnóstwo bezcennych filmików i zrobiłam setki zdjęć. Podsumowując - ten lipiec był naprawdę cudowny! A teraz nie mogę się doczekać sierpnia!

























































wtorek, 30 lipca 2013

7. Festiwal Filmu i Sztuki "Dwa Brzegi"

Wczorajszy dzień spędziłam w Kazimierzu nad Wisłą - 27 lipca rozpoczął się tam 7. festiwal filmu i sztuki "Dwa Brzegi". Miałam do dyspozycji jeden dzień, postanowiłam więc wykorzystać go jak najlepiej. Z samego rana poszłam na spektakl Teatru Telewizji "Żywy trup" wyświetlany w małym kinie (warto wspomnieć, że w Kazimierzu nie ma ani jednego kina, nie przeszkadza to jednak w zorganizowaniu tam festiwalu filmowego - projekcje odbywają się w namiotach, a film wyświetlany jest na rozstawionym ekranie). Odkryłam nową miłość - Andrzej Łapicki był absolutnie fenomenalny! Później udałam się na spotkanie ze Stanisławą Celińską. Był tłum ludzi, ogromny upał (podsłuchałam rozmowę osób z obsługi technicznej, że w cieniu było ponad 38 stopni!), ale co z tego! Było cudownie! Pani Stanisława jest wspaniałą osobą, z dystansem do siebie, ma szacunek do swojej pracy, rodziny i ukochanej Warszawy. Było wzruszająco i bardzo wesoło, żałuję, że nie mogłam być w niedzielę na jej koncercie, według wszystkich był po prostu genialny. Mam nadzieję, że będę miała jeszcze kiedyś szansę posłuchać jej na żywo. Po spotkaniu z panią Celińską odbyło się kolejny, tym razem z Ewą Wiśniewską i Krystyną Cierniak - Morgenstern. Po obiedzie (po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że w Kazimierzu bardzo ciężko dostać dobrą pizzę) wylądowałam w dużym kinie na dokumencie wyprodukowanym przez Keanu Reevesa "Side by side". Polecam, ciekawe spojrzenie na to, jak zmienia się sposób kręcenia filmów. Na koniec trafiłam na spotkanie z Bodo Koxem, a następnie ze Sławomirem Fabickim. Zmęczona upałem wróciłam do domu i trochę żałuję, bo o 21 na rynku można było obejrzeć "Miłość" Fabickiego, ale może następnym razem uda mi się spędzić w Kazimierzu cały dzień. Muszę jednak zaznaczyć, że jeśli ktoś wybiera się tam autobusem to może mieć problem z powrotem - ostatni bus do Lublina odjeżdża już o 17:58 (mnie poratowali rodzice), ale warto się tam wybrać choć na kilka godzin. Atmosfera w czasie festiwalu jest cudowna, można spotkać wybitnych przedstawicieli filmu i sztuki, podyskutować z nimi i z resztą widzów, zobaczyć filmy, które ciężko zobaczyć w telewizji czy na płycie DVD. Nie przepadam osobiście za Kazimierzem, ale za każdym razem jestem nim zachwycona właśnie w czasie trwania "Dwóch brzegów". Nie mogę się już doczekać kolejnej edycji!